Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Channel Catalog


    0 0

    Trochę minęło od ostatniego posta balkonowego  ----> Czterech przyjaciół do zadań specjalnych.
    Pisałam Wam ostatnio, że zwolniłam trochę tempo i uczę się wypoczywać. Co to oznacza? W praktyce mniej piszę a więcej robię :) Czekają w kolejce posty a w tym najnowszy z cyklu AKCJA BALKON. Zapraszam do mojej oazy, gdzie rosną pyszne warzywa, owoce a pod krzaczkami mieszkają nasi "przyjaciele". To też mały ogród moich dzieci, gdzie mogą posmakować warzyw prosto z krzaczka. Gdzie uczą się trochę botaniki. Wspominałam o przyjaciołach. Każdy pajączek czy biedronka mają swoje imię. Muszę Wam powiedzieć, że to naprawdę wspaniałe obserwować moje maluchy i ich relacje z nowymi "przyjaciółmi". Jestem taka z nich dumna, że potrafią się cieszyć pięknem natury i nie ma u nich od razu reakcji obronnej. Długo musiałam uczyć mojego najmłodszego, że robaczek nie będzie się już z nim bawił, gdy przygniecie go nóżką. To też lekcja dla mnie - tej, która w dzieciństwie panicznie bała się owadów!
    Nasz mały świat zmienił się ostatnio za sprawą nowej podłogi. Był to warunek konieczny, bo dzieci codziennie rano wybiegały na balkon sprawdzać co wyrosło. Oczywiście boso. Nie byłam z tego zadowolona. Raz, że podłoga była zimna a dwa, że często po nocnym deszczu lądowały na pupie, ślizgając się na niej. 


    Czasami nie zdążyły wysuszyć włosów po kąpieli a już były na balkonie.

    Przejdź do całego posta

    0 0

    Właśnie wróciłam z nad morza. Za mną  weekend pełen wrażeń. 


    Tegoroczne SeeBloggers *(dla niewtajemniczonych to największa konferencja dla twórców internetowych - ponad 1000 osób, 70 prelegentów i 9 stref tematycznych a w tym roku po raz pierwszy DESIGN) było dla mnie wyjątkowe i z pewnością przełomowe. Mogłam sprawdzić się w zupełnie innej roli, wcześniej mi nie znanej. Dzięki uprzejmości organizatorów (Ania, Jakub - dziękuje) i naszej kochanej szefowej strefy Pani dyrektor miałam okazję pierwszy raz podzielić się z Wami moją wiedzą na warsztatach z Praktycznego projektowania wnętrz.  Oczywiście pierwsze moje zdanie powinno brzmieć "nie będę Was oszukiwać nie da się nauczyć projektowania wnętrz w 2 godziny", ale da się zrobić kilka rzeczy, które pobudzą Waszą kreatywność i sprawią, że intuicyjnie zaczniecie dokonywać wyborów rzeczy, które Wam się podobają i pasują do Waszego wnętrza. I to był punkt wyjścia całych warsztatów. Pobudzenie kreatywności i intuicyjne projektowanie wnętrz.


    Prowadzenie warsztatów w tej tematyce było dla mnie zupełną nowością.  I wiecie co? - podobało mi się!  Miałam wspaniałą grupę, która wykazała się dużą kreatywnością: blogerzy (i nie tylko) potrafią!  Co ciekawe dziewczyny (i jeden chłopak rodzynek) w większości nie byli związani z branżą wnętrzarską oprócz (Jasmin home, Pozytywne wnętrza - mówię tu związaniu zawodowym, bo dużo z nas z nas działa z pasji) - jestem dumna z mojej grupy. Tak wspaniale reagowała ma powierzone im zadania.  


    Wykazała się naprawdę wielką kreatywnością.  Mam nadzieję, że poczuliście tę interakcję, bo ja dzięki Waszej energii naładowałam akumulatory. Brawo Wy! To przez Was marzę sobie, że kiedyś jak już kupię stary dom, koniecznie z piwnicą, którą z czasem przerobię na studio. A w tym studio będę organizować weekendowe warsztaty z projektowania wnętrz.  O wiele dłuższe i jeszcze bardziej merytoryczne, bo będzie na to znacznie więcej czasu. Marzę sobie, bo wielokrotnie się okazywało, że wystarczy wypowiedzieć głośno marzenia (lub jak w tym przypadku je napisać), aby się sprawdziły.

    A co było na warsztatach? 



    Kilka anegdot o tym jak stałam się Conchitą i o tym jak niewiele mam wspólnego z "miss Wurst". Trochę o oszustwie, które zmieniło moje całe życie - gdyby pewien człowiek mnie nie oszukał, pewnie nigdy nie zaczęłabym się uczyć projektowania wnętrz. Dzięki pewnemu "inwestorowi", który chciał abym za darmo zrobiła mu projekt 150 metrowego domu, zyskałam więcej niż przypuszczałam. 
    Od 2015 roku zaczęłam projektować wnętrza dla czytelników. Rozwiązując problemy aranżacyjne i rozwijając studio projektowe.






    Opowiedziałam o książkach, które znajdują się w mojej bibliotece Designu oraz o programach, które są na tyle proste, że można bez problemu z nich skorzystać. Choćby po to, by zrobić prosty projekt wnętrza i rozplanować właściwie meble oraz sprawdzić czy do siebie pasują. WIEM już jak potrzebna jest Wam taka wiedza. 
    Niedługo pojawią się na blogu 3 posty, które mam nadzieje będą dla Was pomocne. Obiecuje konkrety i bez wymówek, że nie mamy wystarczająco czasu. Polecałam Wam też moich ulubionych projektantów wnętrz w tym Paolę Navone czy nasza koleżankę po fachu Magdalenę Sobulę.
    Pojawiło się też kilka zasad projektowania wnętrz. 
    Potem zabraliśmy się za zadania pozwalające poćwiczyć trochę kreatywność.





    Daliście mi mnóstwo energii za, którą bardzo dziękuję. Wasze zadania wcale nie były łatwe - np. zaprojektowanie pokoju dla trójki dzieci w różnym wieku o powierzchni zaledwie 16mkw. Poradziliście sobie z nim wspaniale!






    W tegorocznej strefie designu na Seeblogers mogliście uczestniczyć w warsztatach o wnętrzach biurowych Agnieszki, fotografowaniu wnętrz Karoliny oraz DIY Doroty. Nie wiem jak Wy, ale ja chętnie widziałabym więcej designu na wszelkich konferencjach.
    Mam apetyt na więcej!




    Niepublikowane materiały, pliki do pobrania, nowości. Bez spamu!
    * indicates required






    0 0

    Sezon na truskawki minął bezpowrotnie, czereśni też już coraz mniej, teraz czas wiśni. Zrobiliście już może przetwory: dżemy, konfitury, kompoty? Ja właśnie kupiłam 6kg wiśni na bazarze. Nie wyrobiłam się niestety na pozostałe owoce, ale stwierdziłam, że wiśni nie odpuszczę. To i tak lepiej niż zwykle, bo wcześniej orientowałam się, że warto zrobić przetwory gdzieś tak koło września i jedyne co mogłam wtedy kupić to śliwki i jabłka. Zrobię coś pysznego i na pewno się o tym dowiecie: a póki co szukam pięknych etykiet na słoiki. Jak już  coś robić to najpiękniej jak się da. Polecacie może jakieś etykiety? 



    Przejdź do całego posta

    0 0

    Jakie było Wasze pierwsze skojarzenie, gdy rzuciłam hasło: meble z drewna i metalu? U mnie zadziałał automat. Od razu wyobraziłam sobie ciężkie kolonialne skrzynie lub typowe dla stylu industrialnego regały. Ciemniejsze drewno, czarny metal. Meble ciężkie i dość masywne. Za to świetnie sprawdzające się w industrialnych surowych przestrzeniach. W takich industrialnych klimatach bardzo mi się podobają. Chyba najbardziej chciałabym mieć taki stolik na kolejowych nogach. A czy meble z metalu i drewna mogą być lekkie? Nie chodzi mi o ich ciężar właściwy tylko raczej o lekkość z wyglądu. Czy taki regał z metalu i drewna wyglądać będzie dobrze w innych wnętrzach? Podzielę się dziś z Wami moim odkryciem i refleksjami na temat ciężkich/lekkich mebli z metalu i drewna. Dziś będzie o lekkości metalu niczym ze stron "Lalki" i historii Wokulskiego (pamiętacie jak był zafascynowany badaniami nad odkryciem metalu lżejszego od powietrza?) 



    Popatrzcie na moje dotychczasowe wyobrażenie o meblach z metalu i drewna:

    Photo: shadesoflight.com



    Photo: dotandbo

    A teraz niespodzianka:



    Lekkie prawda?
    Inna, mniej masywna konstrukcja.
    a to jest właśnie:
    borcas


    "Kolekcja Oslo. to przede wszystkim minimalizm, którego motywem przewodnim jest charakterystyczna stalowa oprawa mebli. Jej optyczna lekkość zamknięta jest w solidnych konstrukcjach, dopełnionych szlachetnym dębowym drewnem. Inspiracją kolekcji Oslo. był styl skandynawski, charakteryzujący się funkcjonalnością, prostą formą i przywiązaniem do natury przez wykorzystanie naturalnych materiałów."


    Surowe piękno.
    Naturalne drewno
    i ażurowa stalowa konstrukcja.


    Jak wiele zmienia kolor i staranny dobór materiałów. Lżejsza bardziej subtelna konstrukcja sprawia, że mamy do czynienia z zupełnie innymi meblami. Daleko im do stylu industrialnego. To styl skandynawski w czystej postaci.



    Taki regał można śmiało użyć do wielu wnętrz, bo jest na tyle uniwersalny, że dopasuje się do wielu stylów. Mój absolutny faworyt jeśli chodzi o produkty borcas. Jest to mebel, który idealnie wpasował by się i w moje przestrzenie. A przecież wiecie, że u mnie panuje eklektyzm a nie czysty styl skandynawski. 



    Mogę Wam zagwarantować, że ta lekka konstrukcja świetnie współgrałaby również ze stylem retro. Warto zwrócić uwagę na każdy detal, bo ma on tu ogromne znaczenie. To starannie wykonane, dopieszczone meble dla prawdziwych koneserów stylu skandynawskiego. 



    Na rynku jest wiele mebli z metalu i drewna, ale większość z nich nie zachęcała mnie do zakupu. Albo były za ciężkie, albo zbyt surowe i niezbyt starannie wykończone. Wyróżnikiem marki borcas jest dbałość o detal. Wystarczy przyjrzeć się z bliska ,żeby dostrzec istotne różnice: meble są bardzo dobrze spasowane i żadne z połączeń nie są widoczne. 

    Wykorzystujemy bardzo dobre materiały tj.naturalne lite drewno oraz naturalne forniry.
    Bo choć założyciele marki borcas czerpią wzorce z najlepszych projektów skandynawskich tworząc meble minimalistyczne powstałe w poszanowaniu natury, to ja nie zamykałabym ich tylko w jednym stylu. To byłoby niesprawiedliwe. A przecież da mnie osobiście jedną z ważniejszych zalet tej kolekcji jest uniwersalność. 
    "Wzornictwo skandynawskie ściśle łączy się z ekologią i przywiązaniem do natury. Zarówno na etapie koncepcji, jak i w samym procesie produkcji, jego przedstawiciele, podchodzą z ogromnym poszanowaniem do środowiska. Starają się eksponować piękno ukryte w materiałach i wykorzystywać je z rozwagą. Dekoracją prostego mebla może być niepowtarzalny rysunek słojów na drewnianym blacie, a inspiracją pofalowany brzeg jeziora czy kształt gałęzi".
    Otoczenie może się zmieniać a prosty, minimalistyczny wygląd i tak się obroni. Taki mebel może gościć u nas latami bo jest ponadczasowy, bez względu na modę a jakość wykonania daje nam gwarancje, że będzie służył nam długo.


    Zobaczcie jak prezentują się produkty borcas w dość pustych, nieco klasycznych wnętrach.





    Photo: borcas.eu


    Jak Wam się podobają? Według mnie takich mebli nie trzeba oswajać. Nie trzeba dostosowywać do nich specjalnie wnętrza. Nie są potrzebne żadne specjalne dodatki. Są na tyle subtelne, delikatne, że stawiając je we wnętrzu nie zaburzymy jego stylu. Raczej go podkreślimy i sprawimy, że będzie jeszcze bardziej wyjątkowy. O tym, że te meble piękne, w prostym stylu, wykonane z najlepszych materiałów w poszanowaniu środowiska dowiecie się ze strony internetowej marki: www.borcas.eu a ja od siebie jeszcze dodam, że są ponadczasowe i uniwersalne.
    "Minimalizm, jakość wykonania i materiały są dla nas najważniejsze." 
    Czy ośmieliłam Was trochę do mebli z metalu i drewna? Ja chętnie sprawdzę jak będą wyglądać u mnie.
     borcas.eu znajdziecie również na:
    facebook: borcas.eu
    instagram: borcaseu

    Niepublikowane materiały, pliki do pobrania, nowości. Bez spamu!

    * indicates required






    0 0
  • 08/01/16--02:44: TRENDY: Ściana zieleni
  • Ściana zieleni czy zielona ściana? Bardziej ściana w zieleni. I nie chodzi mi o kolor farby, którą ją pomalujemy. Będąc w tym roku w Mediolanie (klik) mogłam przekonać się na własnej skórze jak wielką potęgą we wnętrzach jest zieleń. Była obecna niemal na każdym kroku, na każdym stoisku i przyciągała mój wzrok. W pewnym momencie miałam nawet wrażenie, że znajduję się w ogrodzie botanicznym. Tak, zieleń w różnej postaci jest ogromnie modna w tym roku TRENDY KOLORYSTYCZNE 2016/2017 (klik) a ja pokażę Wam dziś jak można ją wyeksponować we wnętrzach. Dziś przeczytacie o 3 sposobach na zieleń (także żywą lub prawie żywą) we wnętrzach.
    Nawet Ci, który nie przepadają za tym kolorem myślę że powoli przekonują się do niej i za pomocą zielonych roślin wprowadzają ją powoli do swoich wnętrz.



    Będąc na targach designu widziałam zieleń w różnych postaciach. 
    Czasem była to ściana zieleni w postaci mchów i porostów, czasem tapeta z motywem botanicznym a czasem regał z zielenią od góry od dołu. Zobaczcie jakie wypatrzyłam są sposoby na zielone ściany.

    Przejdź do całego posta

    0 0

    Wracam do Was z obiecanym postem z mojej letniej metamorfozy. Ciekawa jestem, jak wielu z Was chwyciło w te wakacje za pędzel czy wałek? Remont Letniego pokoju dziecięcego posuwa się powoli do przodu. Trochę jestem na siebie zła, bo lato się kończy a moje maluchy jeszcze się w nim nie bawią. Pocieszam się tym, że wakacje nie są od tego, żeby siedzieć w pokoju, nawet najpiękniej urządzonym.
    Ostatnio pokazywałam Wam jak sobie poradziłam z pęknięciem ściany a dziś wreszcie pokażę malowanie. Już wcześniej zapowiadałam, że ściana będzie różnokolorowa: Fantazyjnie pomalowana ściana. Dziś zobaczycie jakie kolory wybrałam oraz jaki wzór namalowałam.  Możecie być zaskoczeni kolorystyką.

    Przejdź do całego posta

    0 0

    Ostatnio pokazywałam Wam jak powolutku zmienia się mój PROJEKT LETNIEGO POKOJU DZIECIĘCEGO.  Sporo się napracowałam przy tych trójkątach na ścianie, ale teraz powoli myślę o wyposażeniu. Szukałam fajnego stolika dla dzieciaków tak, aby tak jak zwykle nie skończyło się na Ikeowskim Lacku. I muszę przyznać, że wcale nie jest to takie łatwe. Pomyślałam, że skoro obiecałam, że w projekcie będzie DIY to może zrobię właśnie stolik do zabawy. Dziś pokażę Wam 10 propozycji, które prezentują kreatywne sposoby na dziecięcy stolik lub biurko. Przynajmniej 2 wchodzą na moja top listę i bardzo prawdopodobne jest to, że jeden z nich wykonam. Zgadniecie który najbardziej będzie pasował do Letniego pokoju z górami?


    Przejdź do całego posta

    0 0

    T.Love miał rację:
    "W naszej lodówce nie znajdziesz nawet lodu"
    Latem w czasie upałów, odwiedzając supermarkety można dostrzec wielu "pseudo zakupowiczów" chcących ochłodzić się przy supermarketowych lodówkach. Tak, centra handlowe podczas upałów są miejscem pielgrzymek niczym Mekka. 
    Pamiętacie tę reklamę, kiedy facet po goleniu wkłada głowę do lodówki? Te dwie sytuacje dowodzą tylko tego, że lodówki to wspaniały wynalazek. 
    Warto pamiętać, że lodówka nie jest z nami od zawsze. Choć wszyscy się do nich przyzwyczailiśmy i już nie wyobrażamy  sobie bez nich życia, to kiedyś był to luksus, na który nie było stać każdego. W moim domu nadal zachowała się szafka z otworami wentylacyjnymi pod oknem, która wtedy kiedy nie było lodówki, służyła do przechowywania żywności (szczególnie zimą).  Wystarczy przypomnieć, że pierwsza polska lodówka o nazwie Mewa została wyprodukowana we Wrocławiu w 1956 roku. W tym roku obchodzimy jej 60 lecie.


    Photo: fotopolska.eu
    Czasem zupełnie nie zdaję sobie sprawy z tego jak świat się zmienia i jak technologia posuwa się do przodu.
    Oczywiście dzięki spotkaniom branżowym udaje mi się trzymać rękę na pulsie i doradzać moim klientom najlepsze i najnowocześniejsze rozwiązania na rynku. Jednak technologia tak szybko się zmienia, że czasami markom udaje się mnie zaskoczyć. Tak było właśnie z Amicą i  jej niezwykle estetyczną linią lodówek z technologią no frost.


    fot.: Amica

    Mówi się, że szewc bez butów chodzi. Kupiłam moją lodówkę około 7 lat temu. Nadal jestem z niej zadowolona wizualnie, bo przypomina wyglądem design z lat 50, ale niestety ma też kilka mankamentów, które w obecnych modelach, na przykład lodówek z serii Amica już nie występują.
    Być może zbytnio bagatelizowałam jej wady i jako oczywiste uważałam np. rozmrażanie czy lód na tylnej ścianie lodówki, ale świat poszedł już dawno do przodu i warto rozejrzeć się za nowocześniejszymi rozwiązaniami.

    fot.: Amica

    Diagnoza lodówki

    Czy Wasza lodówka też ma takie objawy?
    •  zawilgotniałe jedzenie, 
    •  lód na tylnej ściance lodówki
    • częsta potrzeba rozmrażania
    • woda na ostatniej półce lodówki
    • wiecznie zmrożony zamrażalnik, uniemożliwiający swobodne z niego korzystanie
    Pomimo, że moją lodówkę darzę dużym sentymentem, to zaczęłam się rozglądać za nowymi modelami, które rozwiązałyby wymienione wyżej problemy, tak aby lodówka nie tylko była piękna, ale również była zdecydowanie bardziej ekonomiczna w utrzymaniu i zużywała mniej prądu (tak, taka lodówka wiecznie wymagająca rozmrażania zużywa znacznie więcej prądu).


    fot.: Amica


    Technologia no frost- a co to takiego? 

    Urządzenia z tą funkcją określane są jako bezszronowe. Co to oznacza w praktyce? Poszperałam trochę na stronie Amiki w dziale lodówki i okazuje się, że dzięki temu systemowi w środku lodówki nie powstaje szron. Na tylnej ściance nie ma lodu, kropelki wody nie powodują zbytniego zawilgotnienia potraw przechowywanych w lodówce. Super, prawda?



    Jest tylko jedno "ale": jak to działa?
    Okazuje się, ze podczas pracy lodówka jest specjalnie osuszana za sprawą cyrkulacji zimnego powietrza i dzięki temu nie ma wilgoci, z której jak wiadomo powstaje lód. Chwileczkę! Skoro lodówka jest osuszana to czy ma to wpływ na żywność? Tak. Podobnie jak produkty spożywcze narażone na działanie wilgoci chronimy przechowując w specjalnych pojemnikach tak i teraz musimy odpowiednio przechowywać żywność.

    A to jeszcze nie koniec nowości. Koniec z rozmrażaniem. Serio. Jak często rozmrażacie lodówkę. Wyjmujecie wszystko, chowacie owinięte w kocach lub na balkonie zimą? Moja babcia zawsze na akcje rozmrażania lodówki rezerwowała cały oddzielny dzień, tyle miałam z tym zachodu. Ja "z lenistwa" (czy raczej z braku czasu) rozmrażam rzadko, stąd ten szron. Technologia no frost byłaby dla mnie wybawieniem. Ale uwaga! To że lodówka nie wymaga rozmrażania, wcale nie oznacza, że nie wymaga czyszczenia. To tak w gwoli ścisłości, aby się za bardzo nie rozleniwiać.


    fot.: Amica

    A żeby nas już zupełnie rozpieścić w nowych lodówkach Amiki jest tak zwany tryb wakacyjny. 
    Lodówka, która ma wakacje?
    Kiedy nie ma nas w domu lodówka zapobiega wahaniom temperatury w środku. Nie musimy się martwić, że przyjedziemy a w lodówce czekać nas będzie pleśń. Także zapobiega wydobywaniu przykrych zapachów. A co najważniejsze pobiera mniej prądu w tym trybie.
    Gdy nie domkniesz drzwi włączy się alarm. Podobnie jak temperatura w lodówce gwałtownie się podwyższy.

    Nowości technologicznych szukałam na stronie Amiki.

    To jak, oswoiliście się już z nowymi technologiami? "Cuda panie dzieju, cuda" jak powiedziałby pewnie mój pradziadek. Nie ma jednak co się dziwić, tylko czas zacząć myśleć poważnie o zmianach. Najbardziej wizualnie podoba mi się lodówka Amica IN. 



    A jak się mają wasze lodówki? Czy technologia no frost się u Was sprawdza? A może tak jak ja jesteście jeszcze przed zmianą lodówki?

    Niepublikowane materiały, pliki do pobrania, nowości. Bez spamu!

    * indicates required






    0 0

    Na jesieni stacje telewizyjne przygotowują nową ramówkę. Na Conchita Home też szykują się zmiany. Zaczynam trzy nowe cykle (i nie będą to projekty remontowe, tylko coś zupełnie nowego). Zamiast jednak czekać do jesieni, już dziś zapraszam Was na pierwszy odcinek nowego cyklu. Dwa kolejne pojawią się już wkrótce.  Nie mogłam się wprost doczekać, aby przedstawić Wam nową postać na blogu 
    - DOMOWĄ BOGINIĘ. 
    Nie jest to ktoś obcy. To moje alter ego. Owszem mam kilka jej cech, ale daleko mi do bogini. Czemu nie mogę stworzyć rzeczywistości w której Domowa Bogini istnieje?
    Domową Boginią może stać się każda z Was, to nic trudnego. Jaki jest pierwowzór Domowej Bogini? Kobieta z lat 50. Spełniająca każde zachcianki męża dbająca o siebie i o dom. Nasza współczesna Domowa Bogini również poradzi sobie z domowymi obowiązkami, ale jest też bardziej niezależna i nieco bardziej egoistyczna, bo chce być piękna, w naturalny sposób.


    Przejdź do całego posta

    0 0

    W ostatnim poście prezentowałam Wam zupełnie nowy cykl zatytułowany DOMOWA BOGINI (dziękuję za tak ciepłe przyjęcie, choć chciałabym podkreślić, że słowo Bogini zostało użyte z przekory, bo naprawdę daleko mi do niej) a dziś cichłabym Was zaskoczyć znów czymś nowym.
    Sezon ślubny trwa w najlepsze. Z pomysłem stworzenia postów prezentujących ślubne dekoracje nosiłam się już od dawna. Sama miałam dość skromne przyjecie w restauracji na około 50 osób. Za to miejsce było naprawdę klimatyczne i urządzone w moim stylu. Pełne dekoracji retro i mebli z duszą. Czułam się jakbym wydawała przyjęcie w domu.
    Czasami, gdy patrzę na ślubne stoły to wolę odwrócić wzrok. Przesadne dekoracje, sztuczne tkaniny a wszystko w kiepskim stylu. Chyba jestem trochę spaczona przez Pinterest i piękne zdjęcia ślubnych stołów. Postanowiłam sprawdzić: czy ślubna dekoracja stołu jest trudna i kosztowna?

    Przejdź do całego posta

    0 0

    Niedawno przekonywałam Was, że meble z metalu i drewna mogą być delikatne, subtelne i piękne. Pisałam, że są wstanie odmienić każde wnętrze i nie trzeba ich kojarzyć tylko z wnętrzem industrialnym - Jak oswoić meble z drewna i metalu?Jako przykład bardzo subtelnej formy mebli z drewna i metalu pokazywałam kolekcję borcas.





    Dziś chciałbym Wam zaprezentować jak można zmienić piękny trójkątny regał bakke. Jak tylko go zobaczyłam wiedziałam, że będzie mój i idealnie sprawdzi się w moim domu. Dlaczego? Mam dużo dodatków, które od dawna chciałam wyeksponować a brakowało mi dla nich odpowiedniego miejsca w salonie. Teraz zagościł w nim mebel wyjątkowy, który łączy szlachetny dąb z metalem o kremowym odcieniu. 

    To co mnie od razu zachwyciło to sposób połączenia drewna i metalu. W mojej głowie wciąż rozbrzmiewa pytanie: Jak oni to zrobili, że nie widać żadnej śruby i wszystko jest bardzo stabilne?


    Sam sposób dostarczenia mebla też był niezwykły. Nagle pod moją klatką pojawili się rośli panowie z dwumetrową paczką! Rozpakowali paletę a następnie wnieśli do mieszkania kompletnie złożony mebel. Ci, którzy podglądają wiedzą co moje dzieciaki zrobiły z kartonem. Przez cały dzień karton służył im jako wieża w zamku. 
    Drewno nadal pięknie pachnie. Jest perfekcyjnie wykończone. Śmiem twierdzić, że żaden z dotychczasowych mebli drewnianych w moim domu nie był wykończony z taką starannością. Zadbano o każdy detal, a drewno którego użyto było starannie wyselekcjonowane, bo właściwie nie ma na nim żadnych sęków. Ażurowa konstrukcja to nie mit. Pomimo sporych rozmiarów regał prezentuje się niezwykle lekko. A co najważniejsze regał bakke idealnie wkomponował się w przestrzeń salonu i pasuje zarówno do starych białych drzwi  jak i wiekowej szafy odziedziczonej po babci, przy której stanął. Lubię mieć w domu meble prezentujące tak wysoki poziom.

    Przygotowałam dla Was cztery stylizacje. Odpowiednio dobierając dodatki zmieniłam nieco wygląd regału. Inaczej prezentował się w biało pastelowych barwach w stylistyce nawiązującej do stylu skandynawskiego, inaczej z odrobiną złota w tle a jeszcze inaczej w nawiązaniu do stylu retro. Sprawdźcie i wybierzcie tę stylizację, która podoba się Wam najbardziej.

    STYLIZACJA 1

    Tę aranżację nazwałam: pastelowe Scandi. Użyłam do jej stworzenia białych magazynów Kinfilk, białych kwiatów, drewnianych Śmietankowych domków, białego pudełka, zdjęć w białych ramkach, białego czajniczka z Tigera, błękitnego gąsiorka, świec Skandinavisk a stylizacji dopełnił pastelowy mobil od MoiMili. Jest jasno i  bardzo subtelnie.



    Widzicie te mocowanie półki do metalowego stelaża? Nie widać żadnej śruby czy wspornika. 


    A tak wygląda proces aranżacji krok po kroku:


    STYLIZACJA 2

    W drugiej stylizacji chciałam postawić na blask w wydaniu bardziej retro niż glamour.  Użyłam książek w klasycznej bordowej oprawie w kontraście do tych w okładkach z szarego papieru. Postawiłam kilka złotych bibelotów, jak złoty koszyk na owoce czy złote szklane pudełko. Nie zabrakło też Złotych plakatów. 



    A tak wygląda proces aranżacji krok po kroku:


    STYLIZACJA 3

    Trzecia stylizacja podoba mi się chyba najbardziej. Ostatnio szaleje za zielenią i w tej aranżacji zdecydowanie jej nie brakuje. Pojawia się też niebieskie i zielone szkło, które wprost uwielbiam. Regał w tej stylizacji nabrał życia a zieleń pięknie komponuje się z dębowym blatami.Użyłam do jej stworzenia kwiatów, zielonych butelek, turkusowe gąsiorka, zielonego kieliszka i pucharka, starego aparatu znalezionego na targu staroci, niebieskich butelek z Jysk, butelki vintage, skrzynki, której proces odnowienia opisywałam Wam w poprzednim wpisie, szklanego gąsiorka, miedzianej heksagonalnej podstawki, turkusowej patery, drewnianej podstawki vintage od Regalii i jeszcze kilku drobiazgów. Jak widzicie sporo się tu dzieje.






    A tak wygląda proces aranżacji krok po kroku:


    STYLIZACJA 4

    Miałam właściwie napisać wpis o 3 stylizacjach, w trzech różnych stylach Scandi,  retro glamour i retro, ale tak spodobało mi dekorowanie regału bakke, że postanowiłam zaszaleć. Powstała stylizacja numer 4, która łączy styl skandynawski z retro. Pojawiają się elementy użyte w poprzednich stylizacjach (głównie 1 i 3)  z drobną zmianą w postaci białej mini szklarni. Razem wszystko prezentuje się wyjątkowo lekko i świeżo.







    Która stylizacja podoba się Wam najbardziej?

    Jak myślicie, którą zostawiłam na stałe? Choć chyba powinnam napisać tymczasowo a nie na stałe, bo codziennie mnie kusi, aby coś zmienić, coś przestawić. Regał zachęca do zmian i zabawy w aranżację. Gdybym tylko miała więcej czasu, pewnie pokazałbym Wam jeszcze przynajmniej trzy aranżacje.

    Jeśli podoba Wam się projekt regału bakke to możecie na niego zagłosować w konkursie Diament Designu organizowanym przez targi Warsaw Build - głosować można tutaj (klik). Nie jest to konkurs w którym, aby brać udział trzeba zapłacić spore "wpisowe" tym zatem większa radość, że projekt tak młodej polskiej firmy został dostrzeżony i wyróżniony. Głosowanie jest bardzo proste, akurat regał bakke jest pierwszy na liście. Z każdego konta mailowego można oddać tylko jeden głos. Zapraszam Was do głosowania, bo ten projekt warto wyróżnić.


    Post powstał we współpracy z marką borcas

    Niepublikowane materiały, pliki do pobrania, nowości. Bez spamu!

    * indicates required






    0 0

    Dziś zapraszam Was na kolejny odcinek nowej ślubnej serii. W poprzednim poście mogliście podziwiać klasyczną ślubną aranżację stołu. Bardzo subtelną, delikatną, z wykorzystaniem białej porcelany z kolekcji MariaPaula. Być może część z Was spodziewało się więcej szaleństwa na moim stole, lecz mnie od zawsze pociągała klasyka. Uważam, że są momenty kiedy można szaleć a w innych warto powściągnąć nieco swój temperament. Wybór porcelany i oprawy ślubnej stołu jest blisko związany z wyborem sukni ślubnej. Jeśli decydujemy się na nietypową kreację, także na ślubnym stole warto, aby pojawiły się akcenty kolorystyczne. Jeśli jednak lubimy tradycję, klasyka zawsze się obroni.



    Klasyka sprawdza się zawsze. Pociąga mnie zarówno w modzie jak i we wnętrzach. Jedną z jej niekwestionowanych zalet jest ponadczasowość. Wybierając na przykład klasyczną białą bluzkę koszulową, czy "małą czarną" wiemy, że będzie służyła nam przez lata. Tak samo jest z porcelaną. Wiele lat jako główny komplet obiadowy wykorzystywałam klasyczną, kremową porcelanę kupioną w czasach fascynacji stylem prowansalskim. Teraz postanowiłam ją zmienić, bo niestety jakościowo nie przetrzymała próby czasu. Dlatego przy wyborze porcelany na lata będę szczególną uwagę zwracać na jakość a nie tylko piękno wyrobu, choć stawiając na polskie sprawdzone marki często te dwie rzeczy idą ze sobą w parze.
    Ślub generuje lawinę planów, przygotowań, stresu. Staramy się panować nad wszystkim, choć na pewne rzeczy nie mamy wpływu. W poprzednim wpisie zwróciliście moją uwagę na to, że dekoracja stołu ślubnego często jest pozostawiona w gestii domu weselnego. Nie macie wpływu na to jak będzie wyglądał a Wasza aktywność kończy się na wyborze potraw. 
    Gdybyście mieli wpływ na to jak miałby wyglądać Wasz stół ślubny, to jak chcielibyście, aby wyglądał?

    Jak wyglądałby Wasz wymarzony stół ślubny?

    Decydując o wszystkim warto pomyśleć o deserze i kawie oraz jej odpowiedniej oprawie. 

    Przejdź do całego posta

    0 0

    Ostatnio pokazywałam Wam piękny stół z różową porcelaną oraz ślubne DIY- skrzynkę na koperty. Dziś nie będziemy odbiegać zbytnio od ślubnej tematyki. Pokażę Wam jak w prosty sposób możecie samodzielnie wykonać efektowne dekoracje na stół. Nie znając się na kaligrafii możecie samodzielnie wyczarować piękne litery a zupełnie niepotrzebny przedmiot przemienić w wyszukaną ozdobę stołu.


    Przejdź do całego posta

    0 0

    Kiedy pierwszy raz zobaczyłam to pudełko na targu staroci wiedziałam, że muszę je mieć. Wiedziałam, że posłuży do jakiegoś fajnego projektu. Brzydkie, prawda? Tylko pozornie. Ma kilka detali, których nie wiać na pierwszy rzut oka. Poza tym, jest stare i co tu dużo mówić - wpadło mi w oko. Postanowiłam je odświeżyć i wykorzystać w ślubnej aranżacji stołu. To jak się prezentuje po odświeżeniu możecie zobaczyć w poście - Stół z białą porcelaną. 
    Dziś razem z Viadaronem pokażę jak błyskawicznie można odśnieżyć drewno.






    Przejdź do całego posta

    0 0

    Dziś chciałabym zaprosić Was na zapowiadany post z kolejną dekoracją ślubną. Mam nadzieję, że ta seria ślubna się Wam podoba i nawet, gdy ten WIELKI DZIEŃ macie już za sobą to znajdziecie w niej coś dla siebie. Zapewne niejedno przyjęcie przed Wami, więc mam nadzieję, że znajdziecie tu wiele inspiracji, które możecie wykorzystać w swoich aranżacjach. W serii ślubnej pokazuję też proste DIY, które Dotychczas ukazały się posty o białej porcelanie oraz o różowym komplecie kawowym. Dzisiejsze dekoracje handmade są opisane w tym wpisie - Ślubne DIY Znajdziecie tam prosty przepis na odświeżenie klatki dla ptaków oraz przygotowanie kaligrafowanych bilecików dla gości.

    Przejdź do całego posta

    0 0

    Mimo, że moje wakacje jeszcze trwają i mój Instagram pełen jest wakacyjnych fotek, to pamiętam o Was i wiem, że pewnie intensywnie przygotowujecie się do szkoły. Dlatego postanowiłam zajrzeć do blogerek wnętrzarskich w poszukiwaniu pomysłów na metamorfozę domowego biura. Może któryś z nich okaże się dla Was przydatny. Oprócz typowych pomysłów DIY, będziecie mogli znaleźć przepisy na tanie dekoracje znalezione w dyskontach, które naprawdę wyglądają ślicznie i nikt nie pomyślałby, że są tanie. Przypomnę też kilka moich biurowych metamorfoz. 


    Przejdź do całego posta

    0 0

    Dziś już końcowy wpis z polską porcelaną w roli głównej. Poznaliśmy szlachetną białą porcelanę, piękny komplet skąpany w różu oraz  zastawę ręcznie ozdobioną prawdziwym złotem. Dziś bohaterką jest biało-srebrna porcelana MariaPaula o nazwie Snow. Zobaczcie jak prezentuje się na szarym obrusie z dodatkami w kolorze fuksji.


    Przejdź do całego posta

    0 0

    Nadchodzi jesień a wraz z nią nowe trendy. Czy ten sezon zaskoczy nas czymś nowym? Uwielbiam przeglądać katalogi Bloomingville w poszukiwaniu trendów, robię to już po raz kolejny. Z czystej ciekawości i przyjemności poznawania nowości (i zupełnie bezinteresownie). 
    Lubię tegoroczną kolekcję, bo już od pierwszego spojrzenia widać zmiany. I to duże. To ogromnie cieszy, bo nie lubię pisać, że wszystko już było w poprzednim sezonie. Nie było. Zmiany są BARDZO dostrzegalne. Zobaczcie i jeśli zobaczyliście coś jeszcze koniecznie mi podpowiedzcie.

    Przejdź do całego posta

    0 0

    Ten post zaczęłam tworzyć już ponad 1,5 roku temu. Pomyślałam, że skoro, na co dzień inspiruję Was pięknymi rzeczami, to w tym poście postaram się znaleźć takie, które mnie osobiście nie zachwycają. Czas płynął, ja dopisywałam kolejne punkty a lista jakby nie miała końca. I tak powstała lista 30 elementów, które MNIE osobiście nie odpowiadają we wnętrzach. W międzyczasie moda na białe skandynawskie wnętrza nieco "okrzepła" a pewne rzeczy, które wtedy wydawały się nie do pomyślenia, wracają w nowym unowocześnionym wydaniu. Tak było na przykład z punktem mówiącym o tym, że korek na podłodze i ścianie jest niemodny. W końcu, aby być w zgodzie ze sobą musiałam z niego zrezygnować, bokorek obecnie przeżywa swój renesans.

    Co ciekawe, w wielkości przypadków, kiedy zobaczymy jedną z tych rzeczy we wnętrzach, od razu wiemy, kiedy to wnętrze zostało urządzone. Lata 80, 90, początek XXI wieku - każdy z tych okresów ma swojego "potworka".



    Przejdź do całego posta

    0 0

    Gdzie się podziały wakacje? Kiedy wreszcie poczułam się naprawdę zrelaksowana, odprężona, one się skończyły. W tym roku pierwszy raz od 3 lat pozwoliliśmy sobie na wakacyjny wyjazd i to z dwójką szkrabów. W poprzednich latach wakacje mijały a ja nawet nie zwalniałam tempa. W tym roku było inaczej. Posty pokazywały się co 2-3 dni a ja czerpałam z lata tyle, ile się dało.


    Najpierw ciężka próba, czyli 1,5 miesiąca kreatywnych zabaw z dwójką dzieciaków w domu a potem wyjechaliśmy na jedne z najpiękniejszych wakacji jakie w moim życiu. Podróżowaliśmy po Słowenii i Włoszech. Było bajecznie, ale...
    ...wszystko co dobre kiedyś się kończy
    Chciałabym Wam o nich opowiedzieć, ale nie dziś. Po powrocie szara rzeczywistość dała nam popalić, a
    byśmy szybko zapomnieli jak nam dobrze było. Wróciłam zrelaksowana i lekko rozleniwiona a na blogu mam masę zaległości. Wakacje się skończyły a projekt LETNIEGO POKOJU DZIECIĘCEGO nadal nie sfinalizowany.

    Jak to zwykle bywa w wakacje: słońce, słona woda, sprawiły, że moja skóra i włosy po powrocie wyglądały na mocno zniszczone. Skóra była sucha a włosy szorstkie i łamliwe. Normalnie użyłabym jakiejś gotowej odżywki czy balsamu, ale po spotkaniu z niezwykłą osobą zajmującą się ziołolecznictwem, postanowiłam zadbać o nie w sposób naturalny. To pewne, że przydałaby im się regeneracja. Dziś w kolejnym odcinku Domowej Bogini poszukamy sprawdzonych sposobów na regenerację skóry i włosów oraz wspólnie zrobimy pierwszy raz w życiu manicure hybrydowy. W poprzednim poście pokazywałam Wam jak Domowa Bogini dba o dom a dziś pokażę Wam jak dba o siebie. Dajcie koniecznie znać czy podoba się Wam ten cykl, czy też nie pasuje zupełnie do tego czego oczekujecie od Conchita Home.
    Przejdź do całego posta

    0 0

    O tym, że szara podłoga jest modna utwierdziłam się w przekonaniu będąc na tegorocznych targach w Mediolanie. Jak co roku poszukiwałam tam przede wszystkim trendów kolorystycznych i trendów w drewnie. Już od jakiegoś czasu zauważyłam, że podłodze można dostrzec sporo szarości. Występuje ona w różnej postaci. Może to być tradycyjna podłoga drewniana w odcieniu szarym, np. z wykorzystaniem popielatego dębu, może to być ciemna podłoga delikatnie pobielona (np. dąb czarny bielony), dzięki czemu uzyskaliśmy efekt szarości, mogą to być panele w szarości lub szara betonowa podłoga, płytki cementowe, gres.  Patentów na szarą podłogę jest wiele, ale my dzisiaj skupimy się na drewnie i panelach. Do jakich wnętrz pasuje szara drewniana podłoga? Jakie dodatki najlepiej sprawdzą się w takich wnętrzach? I w końcu: jakie ściany najlepiej pasują do szarej podłogi?


    Photo: widingcommunications.se via trendspanarna.nu
    Przejdź do całego posta

    0 0

    Dziś zapraszam Was na metamorfozę szkaradnej pufy. Co z niej wyszło i czy malowanie na tkaninach jest trudne? - dowiecie się w dzisiejszym poście. Ale po kolei. Jak wiecie przez całe lato planowałam metamorfozę LETNIEGO POKOJU DZIECIĘCEGO i słowo planowałam nie zostało tu użyte przypadkowo. Bo jak na razie ukazały się zaledwie cztery posty, ale to wcale nie oznacza, że na planach się skończyło. Mam kilkaset zdjęć do przejrzenia, przynajmniej 3 posty do opublikowania, ale do 23 września trwa jeszcze lato, więc czym prędzej nadrabiam zaległości.


    Plany metamorfozy pufy wzbudziły Wasze spore zainteresowanie. Wcale się nie dziwię. Bo kto przy zdrowych zmysłach bierze się za malowanie skaju, czyli eko skóry? Na Instagramieżyczyliście mi powodzenia, bo rzeczywiście zabierałam się za coś, czego efektu nie mogłam przewidzieć.


    W tytule wpisu po raz kolejny zadaję pytanie: Czy każde meble można przerobić?
    Tym razem zadanie wydaje się znacznie trudniejsze, bo przedmiotem metamorfozy będzie tkanina i sztuczna skóra, czyli skaj. Czy znacie kogoś, kto malował skaj farbami? - No właśnie.
    Uznałam, że najlepiej się do tego nadadzą farby Annie Sloan. To taki przyjaciel do zadań specjalnych i nietypowych realizacji. W końcu na szkoleniu, w którym uczestniczyłam, Annie pokazywała nam jak maluje po tkaninach. Tylko, że były to lniane serwetki a nie welur i eko skóra.


    Zaczynając zabawę z farbami Annie Sloan nigdy nie wiesz, gdzie pędzel cię zaprowadzi. To farby stworzone przez artystkę dla artystów, którzy poddają się temu, co akurat podsuwa im wyobraźnia. Malując farbami kredowymi tylko wyobraźnia może nas ograniczać. Zawsze uważałam te farby za zupełnie odmienny typ farb - farby artystyczne, których nie da się porównywać z innymi. Zwykle mając w głowie pomysł na jakiś przedmiot realizujemy go od punktu A do Z. Z farbami Annie jest inaczej. Wybieram dany kolor a i tak kończy się, że przedmiot ma zupełnie inną barwę. Tak było w przypadku fotela (początkowo miał być ciemnogranatowy), tak też jest w przypadku pufy.

    Od czego zacząć?
    Zacznijmy od wyboru farby. Z wzornika farb Annie Sloan początkowo wybrałam dwa odcienie zieleni - Provence i Florence. Ostatecznie skończyło się na tym, że siedzenie pomalowane zostało błękitną farbą Louis Blue a eko skóra kombinacją farb: Provence, Florence, Duck Egg Blue.


    Czym malować?
    Pędzel Annie Sloan jest świetny (30s. nr8) i wykorzystałam go do dużych powierzchni. Mniejsze elementy pomalowałam niewielkim pędzelkiem (1''), już niefirmowym, jak ten większy od Annie. Niestety, pomimo, że nie był on najtańszy, to podczas malowania gubił włosie. 

    Jak malować materiały?
    Przede wszystkim na wstępie zaopatrzmy się w słoik z wodą. Na pewno nam się przyda. Malujmy częściej, ale cieńsze warstwy.
    Nie spodziewajmy się cudów. Materiał chłonie farbę, zmienia kolor, ale coś za coś. Staje się sztywny. Należy o tym pamiętać. Pomimo tego, że po woskowaniu staje się przyjemny w dotyku to jednak jest sztywny. Czasami, jeśli warstwa farby jest za gruba to po malowaniu powierzchnia pęka. 
    Zawsze to kwestia wyboru. Ja za cel wzięłam sobie zmianę ciemnobrązowej pufy na pufę pasującą do pokoju moich dzieci. Wiedziałam, że zamalowanie tak ciemnego materiału będzie mnie kosztować sporo pracy. Wiedziałam, że nie będzie to perfekcyjnie wyglądało. Postawiłam na artystyczny look. I tego się trzymajmy :)
    Chcemy malować po materiale? Nie będę ukrywać, wymaga to dużo cierpliwości.
    Warstwy należy nakładać powoli.
    Skaj maluje się perfekcyjnie. Jak drewno. Trzy (nawet dwie by wystarczyły) warstwy i pufa gotowa.
    Problemem było siedzisko.

    Jak malować skaj, eko skórę?
    Tak jak napisałam powyżej - skórę, eko skórę, skaj maluje się perfekcyjnie. Dlaczego? Bo nie wchłania wody. Wystarczy 2-3 warstwy i mamy jednolitą powierzchnię. Każdą kolejną warstwę malujemy, gdy poprzednia wyschnie. Tak mnie zachęciła łatwość malowania po skaju, że nawet pokusiłam się o narysowanie wzorów. Eko skórę malowałam farbą o nazwie Florence, a następnie naniosłam na nią wzory kolorami Provence i Duck Egg Blue.



    Czy farba brudzi po pomalowaniu? 
    Tak. Dlatego zaraz jak farba wyschnie należy nanieść na nią przynajmniej jedną warstwę wosku. Ja naniosłam dwie warstwy pędzlem a następnie wtarłam je za pomocą bawełnianej szmatki. Podziałało. Po tym zabiegu eko skóra oraz welur nie brudziły już palców.



    Jak malować welur?
    I tu zaczynają się schody i sprawdzian cierpliwości. O nie, kochani łatwo nie będzie.
    Przede wszystkim rozwadniamy farbę i malujemy cienkimi warstwami. Zwracamy uwagę na to, aby materiał jak najmniej chłonął wodę. 
    Jedna warstwa wyschnie, malujemy kolejną.
    Cierpliwie, niczego nie przyspieszamy.

    I po tym jak już się tak napracowaliśmy nakładając kolor Provence, okazuje się, że nasza pufa wygląda jakby spleśniała. Oczywiście się śmieję. Kolor Provence jest prześliczny i absolutnie go uwielbiam, ale... w połączeniu z prześwitującym brązem nie wyglądał za dobrze.

    Chwila zastanowienia i już wiem.

    A co jeśli zamiast zieleni zrobić błękitne siedzenie? Po ostatnim malowaniu fotela została mi prawie cała puszka farby w kolorze Louis Blue.

    Szybka zmiana planów. Kilka kolejnych warstw i pufa jest gotowa.




    Na koniec jeszcze guzik, niczym wisienka na torcie - kolorze złotym i gotowe. Tak wygląda pufa po zmianach:



    Prezentuje się o niebo lepiej, niż w kolorze brązowym. 
    Plus: pufa spodobała się dzieciakom, jest radosna i pasuje do ich pokoju dziecięcego.
    Minus: malowanie po siedzisku znacznie je utwardziło. 

    Została mi jeszcze jedna taka pufa do przemalowania. Tym razem zaszaleję z różem!


    I jak Wam się podoba pufa? Kolorystycznie świetnie pasuje do pozostałych mebli w pokoju dziecięcym.

    Dużo praktycznych informacji o malowaniu farbami Annie Sloan znajdziecie we wpisie:


    Niepublikowane materiały, pliki do pobrania, nowości. Bez spamu!

    * indicates required






    0 0

    Ostatnio stwierdziłam, że rzeczą, którą robię najczęściej, od jakiś dwóch lat, jest malowanie. Nie pięknych obrazów, które cieszyłyby oko na zawsze a wszystkiego co wpadnie mi w ręce. Już przylgnęło do mnie stwierdzenie, że u mnie remont trwa cały rok, ku nieszczęściu moich bliskich. Jestem samozwańczym ekspertem od malowania, choć robię to zapewne inaczej niż doradzają Ci prawdziwi EKSPERCI. Nie lubię śmierdzących podkładów, za przecieranie biorę się tylko wtedy, kiedy muszę. Staram się malować tak, aby było to szybkie, łatwe i przyjemne. Kiedy pierwszy raz pokazałam, że farbą akrylową można malować okleinę i za 30zł można mieć zupełnie nowy mebel, otrzymałam od Was bardo pozytywny odzew i lawinę pytań- Czy każde meble można przerobić?.

    Dziś postaram się odpowiedzieć na większość waszych wątpliwości. Krok po kroku przeprowadzę Was przez kolejną metamorfozę mebli z okleiną MDF.




    Było sobie łóżko. 

    Okleina, okleina naturalna, PCV

    Zacznijmy od tego: co to jest okleina MDF? MDF to materiał znajdujący się pod okleiną (płyta pilśniowa). Na tym przyklejona jest okleina. 
    Ostatnio dostałam pytanie: czy można malować okleinę z papieru
    Byłam mocno zdziwiona, ale po zastanowieniu doszłam do wniosku, że to nic innego jak ta okleina, którą pokryte jest to łóżko. Jak to rozpoznać? Taka okleina z papieru jest mało odporna na zarysowania, łatwo ją zedrzeć. Podczas transportu do LETNIEGO POKOJU DZIECIĘCEGO nasze stare łóżko ucierpiało w kilku miejscach. 

    Zwróciliście mi też uwagę na folię finish, czyli jakby papier zalaminowany. Myślę, że czy nazywamy to folią finish czy okleiną papierową najprawdopodobniej chodzi o ten sam produkt. I co najważniejsze, maluje się go tak samo.
    Czasami mebel pokryty jest okleiną, która do złudzenia przypomina drewno. To okleina naturalna. Kiedyś sama nakładałam okleinę naturalną, czyli fornir na szafkę, którą poddawałam renowacji (klik).
    Trzeci typ okleiny to folia, okleina PCV. Taką okleiną pokryte są najczęściej szafki kuchenne (jak przerobić szafki kuchenne). 

    Jak malować okleinę?

    Wszystkie trzy typy okleiny malujemy bardzo podobnie. Z tą tylko różnicą, że gdy powierzchnia okleiny papierowej jest zniszczona musimy ją przed malowaniem wyrównać, za pomocą papieru ściernego. Natomiast wypaczoną okleinę PCV usuwamy za pomocą opalarki lub żelazka (klik).

    Kolejne pytanie jakie często zadajecie:

    Czy moje meble też można przemalować?

    Odpowiedź brzmi: tak. 
    Naprawdę ciężko wyobrazić mi sobie meble, których nie dałoby się przemalować. Nieważne czy są ciemne czy jasne. Nie ważne czy są w macie czy w połysku. Czy meble kuchenne na wysoki połysk da się przemalować? Skoro współcześnie istnieją farby, którymi możemy malować po plastiku, to czemu, przy użyciu odpowiedniego podkładu, miałoby się nie udać z szafkami kuchennymi?

    Używać podkładu czy nie?

    To trudne pytanie, bo odpowiedź brzmi: i tak i nie. To znaczy, jako osoba, która ma Wam pokazać jak się poprawnie maluję powinnam napisać: TAK, ale osoba, która często praktykuje muszę napisać: niekoniecznie. Zależy gdzie. 
    Przy malowaniu okleiny z papieru za pierwszym razem używałam podkładu a tym razem, przy malowaniu łóżka, już nie. 
    Przy malowaniu okleiny PCV nie używałam podkładu.
    Gdybym miała malować meble na wysoki połysk użyłabym podkładu zwiększającego przyczepność.

    Jeśli podkład to jaki?

    Śnieżka ma swój podkład Urekor D - używałam go tutaj (klik). Nie przepadam jednak za tym podkładem, który ma dość intensywny zapach. Wielokrotnie wspominałam, że maluję prawie codziennie i jeśli narażona byłabym na tak nieprzyjemny zapach, to w moim mieszkaniu ciągle by śmierdziało. Jeśli jednak chcecie mieć pewność, że farba chwyci - użyjcie podkładu. Zresztą jestem pewna, że meble, które pomalowałam podkładem są ciut bardziej odporne na zarysowania. Skąd to wiem? W przedpokoju obok siebie stoją dwa meble - szafka na buty, którą zrobiłam z dwóch szafek nocnych (klik) i kredens (klik). Jedną rzecz malowałam z podkładem a drugą nie. Obie malowałam na biało. Ta z podkładem jeszcze nie ucierpiała. Nigdzie. Dlatego wybór pozostawiam Wam.
    Jeśli już używam podkładu to wolę matowy, który zwiększy nam przyczepność i nie ma tak nieprzyjemnego zapachu. Dlatego w ekstremalnych przypadkach wolę użyć na przykład gruntu lateksowego Magnat, który zwykle ma przeznaczenie do malowania ścian. Ale czy będziemy się tym przejmować? W końcu Śnieżka Supermal też ma przeznaczenie do drewna i metalu a nie do wszelakich oklein!

    Jaka farba - olejna czy akrylowa?

    To też trudne pytanie. Ja zdecydowanie wolę akrylową, mimo że jest mniej odporna na uszkodzenia mechaniczne. Jednak ja zdecydowanie przedkładam komfort malowania farbą akrylową niż olejno ftalową - Zaułek ziołowy: malowanie ścian i drzwi.

    Wałek, pędzel - czym malować?

    Ja wybieram wałek a do małych zakamarków pędzel 1''. A jeśli wałek to jaki? Na rynku dostępne są rożne rodzaje wałków: z gąbki, akrylowy, z mikrofibry. Mój ulubiony to wałek akrylowy o długości 100mm (ostatnie zdjęcie). Robię nim praktycznie wszystkie metamorfozy!

    Czy po malowaniu trzeba meble zabezpieczyć lakierem?

    Ja osobiście nie zabezpieczam mebli ani lakierem, ani woskiem. Wolę jak meble mają satynową gładkość, jaką zapewnia farba.

    Czy powierzchnia malowana farbą nie wypaczy się lub nie napęcznieje?


    Maluje meble od lat. Różne. Te pokryte okleiną i te laminowane. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby meble z MDFu w okleinie się wypaczyły lub napęczniały.

    Ale...
    Jakieś 10 lat temu malowałam szafkę (tę samą, która jest teraz szafką na przyprawy). Półki zrobione były z laminowanej płyty wiórowej, której krawędzie zabezpieczone były okleiną laminowaną - podobnie jak w przypadku blatów kuchennych. Nie mając doświadczenia użyłam podkładu na bazie wody, dodatkowo mocno go rozcieńczając, bo zgęstniał. I niestety krawędzie półek rozwarstwiły się na szerokość mniej więcej 1mm. Po kilku warstwach farby, jest to zupełnie niewidoczne. Niemniej cichłabym Was uczulić na to, że meble z płyty wiórowej z okleiną trzeba uważać.

    Czy tak pomalowane meble są trwałe?

    Wszystko zależy od tego, do czego chcemy wykorzystywać meble pomalowane farbą. Jeśli ktoś chce pomalować farbą akrylową ladę sklepową, to zdecydowanie odradzam. Jeśli już musiałabym pomalować ladę (choć meble, które narażone są na tak dużą ścieralność malować nie należy), to użyłabym farby olejno ftalowej i lakieru poliuretanowego (którego użyłam do parapetów), czyli zapewniłabym jej największą możliwą ochronę.
    Swoje meble maluję farbą akrylową i nie zabezpieczam lakierem. 
    Musimy mieć świadomość, że przy urazach mechanicznych powierzchnia pokryta farbą się zarysuje lub odpryśnie. To całkowicie normalne. W końcu w transporcie od urazu mechanicznego okleina, która nie była niczym pomalowana, również się zdarła. 
    Ponad rok temu pomalowałam farbą swój kredens w przedpokoju (możecie go zobaczyć tutaj i tutaj -klik) i jedyne zarysowania jakie się pojawiły to w miejscach tarcia, czyli na drzwiczkach (na górnej krawędzi) - zupełnie niewidoczne na zewnątrz.

    Jak pomalowałam łóżko?

    Do pomalowania łóżka użyłam farby Śnieżki Supermal do drewna i metalu w kolorze z mieszalnika - S2020B. Jak widzicie nie używałam podkładu. Łóżko pomalowałam dwoma warstwami farby akrylowej. Tam, gdzie były zadrapania pomalowałam trzema warstwami. Użyłam wałka akrylowego 100mm. Nie użyłam lakieru.




    Papier ścierny to podstawa!

    Niestety, trzeba o tym pamiętać. 
    Po pierwsze, przed malowaniem należy meble delikatnie zmatowić. Wtedy, nawet jeśli nie używamy podkładu, farba lepiej będzie łapać przyczepność z podłożem. 
    Po drugie, jeśli na naszym meblu od wcześniejszego użytkowania pojawiły się jakieś rysy, zadrapania, to trzeba je koniecznie zeszlifować.  Delikatnie, tak, aby wyrównać powierzchnię. Jeśli tego nie zrobimy, to zobaczcie co się stanie (zdjęcie 2 i 3). Farba nie pokryje tych rys, zadrapań, zadziorów i mebel nie będzie wyglądał ładnie.
    Całe szczęście zorientowałam się w tych niedociągnięciach po pierwszej warstwie farby i szybko nadrobiłam zaległości, szlifując mebel papierem ściernym. 
    Jakiego papieru użyć do szlifowania?
    Polecam papier o ziarnistości P100 lub P120. Używam zwykle papieru w kolorze bordowym, na płótnie. Ten szary jest papierem do użytku na mokro i wykorzystuję go do bardziej precyzyjnych prac, niż praca z drewnem.

    Ile to kosztuje i ile farby potrzeba?

    Do pomalowania łóżka użyłam:
    1 puszka farby akrylowej Supermal Śnieżki (800ml) - koszt ok 30zł

    Wydajność emalii akrylowej Supermal wynosi do 12 m²/l przy jednokrotnym malowaniu. Oczywiście, ilość metrów kwadratowych łatwiej wyliczyć przy malowaniu ściany niż komody, ale mniej więcej możemy sobie to obliczyć. 

    Dla przykładu opiszę, jak jak to wygląda przy większych projektach:


    Do pomalowania szafek nocnych użyłam: 
    1 puszka farby akrylowej Supermal Śnieżki (800ml) - koszt ok 30zł
    1 puszka podkładowej emalii olejno - ftalowej UREKOR D (1l)- ok 17zł
    = 47zł plus wałek, kuweta, czyli ok 60zł.

    Do pomalowania kredensu użyłam:
    2,5 puszki farby akrylowej Supermal Śnieżki (800ml) - - koszt ok 90zł
    Plus wałek, kuweta - myślę, że koszt przemalowania kredensu wyniósł nieco ponad 100zł

    Czy to się opłaca?

    Ja uważam, że tak. Za nowe łóżko musiałabym zapłacić pewnie ok. tysiąca złotych. Przemalowanie łóżka zajęło mi dwie godziny i 30zł mniej w kieszeni.
    Gorzej wygląda sytuacja z kredensem. Kiedyś zapłaciłam za niego pewnie ok. tysiąca złotych (pamiętam, że za cały komplet: łóżko, dwie szafki nocne, szafa, kredens oraz komoda zapłaciliśmy 3200zł) teraz mogłabym kupić podobny, drewniany za ok. 1500zł. Malowanie go zajęło mi przynajmniej dwa tygodnie. Do przemalowania były półki, fronty itp. Koszt wyniósł nieco ponad 100zł, ale czas...musicie wycenić już sami.


    A tak prezentuje się łóżko po zmianach. Myślę, że pasuje idealnie do pokoju dziecięcego:





    Już niedługo zapraszam na post, w którym opowiem o jeszcze kilku zmianach, jakie zaszły w pokoju dziecięcym. Miedzy innymi o tym jak pierwszy raz w życiu kleiliśmy listwy przypodłogowe, o mapach na ścianach oraz o tajemniczym pudełku leżącym na łóżku.



    Widzę, że coraz więcej z Was nie boi się już malować mebli. Przez ten rok byłam świadkiem naprawdę pięknych metamorfoz! Cieszę się z tego bardzo. Tak wiele mebli udało się uratować! 
    I jak Wam się podoba LETNI POKÓJ DZIECIĘCY? Jest lepiej?


    Listwy przypodłogowe - decolistwy.pl 
    Mapy na ścianach: MAPTU
    Pościel: Evencki
    Poduszka gwiazdka: Mon Tissu

    Dziękuję marce Śnieżka za pomoc w realizacji projektu.

    Niepublikowane materiały, pliki do pobrania, nowości. Bez spamu!

    * indicates required







    0 0


    Z początkiem jesieni zabrałam się za poszukiwanie trendów na sezon jesienno-ziomowy. Zajrzałam już do katalogu Bloomingville oraz sprawdziłam jakie drewno jest popularne na podłogach. Teraz czas na niezwykle ważny element wystroju wnętrza. Mówiąc o jakichkolwiek trendach czy w modzie czy we wnętrzach nie możemy zapomnieć o tkaninach. To one są kluczem do wystroju wnętrza. Ściany i podłoga stanowią podstawy, ale to właśnie tkaniny są elementem, którego absolutnie nie możemy lekceważyć. 

    Przejdź do całego posta

    0 0

    Aranżacja pokoju dziecięcego małymi kroczkami posuwa się do przodu. O części zmian już wiecie (malowanie łóżka, ściana w trójkąty) a inne trzymam w sekrecie, bo chcę Wam zrobić niespodziankę. Mogę za to śmiało napisać, że tak zwaną "brudną część remontu" mamy już za sobą. Teraz zaczynamy najprzyjemniejszy etap metamorfozy, czyli dekorowanie. Choć muszę przyznać, że przy obecnej ofercie na rynku, dobieranie dodatków do pokoju dziecięcego, do łatwych nie należy. Tyle jeszcze rzeczy jest w fazie realizacji: wybór lampy, dekoracja okien, komoda, drobne DIY...


    Dziś chciałabym Wam pokazać kilka pierwszych dekoracji, które pojawiły się w pokoju dziecięcym. Mam też dla Was małe jesienne DIY, z którego jestem bardzo zadowolona. 



    Przejdź do całego posta