Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Channel Catalog


Channel Description:

Blog o wnętrzach z tradycjami! Wnętrzarskie DIY, meble z duszą oraz trendy i nowinki ze świata designu.
    0 0

    Żyję ze swojej pasji, to prawda. Jednocześnie utrzymuje mnie ona przy życiu, sprawia, że czasami „latam” pod sufitem i jestem jak mała żaróweczka, która gdy w rozmowa zejdzie niebezpiecznie na tematy mi bliskie, rozpala się niczym latarnia uliczna, niczym światło jupiterów. I płonę, i spalam się i paplam bez wytchnienia. Taka już jestem: trochę chaotyczna, trochę szalona, ale za to szczęśliwa. Dziś opowiem Wam na czym tak naprawdę polega praca blogera wnętrzarskiego.  Jak odróżnić pasję od zainteresowań? Ja bez swojej pasji nie mogłabym żyć. No dobrze, nie popadajmy w przesadę. Mogłabym, ale byłoby to życie jałowe, niepełne. Znam kilka osób żyjących bez pasji. Praca, dom, dzieci, bezmyślne patrzenie w telewizor. Codzienne obowiązki ich przytłaczają, trudno im odnaleźć szczęście w życiu. Leżenie przed telewizorem, to da nich jedyna forma relaksu. Po weekendzie przed TV są bardziej zmęczeni, niż wciągu tygodnia pracy. Pasja to mój sposób na szczęście. Wspominam pasję nie bez przyczyny. Ostatnio miałam okazję opowiedzieć o swojej pasji, zawodzie i 8 latach zdobywania doświadczenia jako bloger podczas spotkania zorganizowanego przez Olgę Kisiel- Konopkę założycielkę OKK.  Moją prezentację zatytułowałam: 8 obliczy blogera wnętrzarskiego, czyli praca blogera od kuchni. OKK to cykliczne spotkania architektów i ludzi związanych z branżą wnętrzarską mające ich integrować i inspirować. Pomysłodawczynią wydarzenia jest Olga Kisiel – Konopka, która od lat z optymizmem i pogodą ducha, zaprasza do udziału w tych spotkaniach znane uznane marki, świetnych architektów, projektantów oraz inspirujące osoby ze świata designu. W marcu odbyła się już 11 edycja OKK pod hasłem: Świadome projektowanie i ekologia. To dla mnie ogromny zaszczyt móc wystąpić przed tak prestiżowym grupą odbiorców i znaleźć się w gronie prelegentów z takimi osobami jak: Michał Mazur – TrendNomad czy Robert Majkut – Robert Majkut Design. Możliwość opowiadania o swojej pasji – nie może być lepiej – pomyślałam. Zaraz później naszła mnie refleksja: W gronie odbiorców będą same uznane nazwiska: dziennikarze, architekci, przedstawiciele znanych...

    Czytaj więcej

    Artykuł 8 obliczy blogera wnętrzarskiego, czyli praca blogera od kuchni pochodzi z serwisu conchitahome.pl.


    0 0

    Długo zapowiadany remont łazienki wreszcie ruszył z kopyta. Gdzie się podziały styczeń, luty, marzec? Czas wreszcie skończyć wieczne planowanie i najwyższy czas zabrać się za konkretne działania. Długo zastanawiałam się co zrobić z moja starą łazienką i im więcej myślałam tym dłużej się wahałam. Kiedy w końcu zabrałam się za malowanie glazury pomysł przyszedł mi do głowy sam. To niesamowite jak wiele rzeczy możemy przemyśleć podczas tak mało wymagającej myślenia czynności jaką jest malowanie (podobnie mam też ze zmywaniem). W końcu zdecydowałam się na pomalowanie tylko 3 ścian na biało a na jednej zostawiłam płytki w kolorze niebieskim. Już w marcu napisałam Wam, że podłogę, ściany oraz drzwi będę malowała z V33 używając farb renowacyjnych. Produkty tej marki sprawdziły się u mnie podczas remontu kuchni i wracam do nich bez wahania. Często pytacie mnie: czy nie żałuję swojej metamorfozy kuchni? Jak mogłabym żałować, skoro kuchnia oprócz kilku drobnych obtarć, których nie widać na pierwszy rzut oka, prezentuje się jak nowa. Gdybym nie była zadowolona to czy zdecydowałabym się na remont łazienki? Tak jak napisałam Wam w poprzednim poście: moja łazienka, to niespełnione marzenie o realizacji projektu inspirowanego zdjęciem. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, nigdy nie uda nam się odwzorować inspiracji w 100% w naszym wnętrzu. Tak było i tym razem. Jeden bardzo istotny szczegół przeważył o niepowodzeniu planu. Okno. Moja łazienka jest bez okna, trudno więc  wymagać od niej, aby była tak jasna jak ta na zdjęciu: Było w niej zdecydowanie ciemniej. Wymagała odświeżenia. Płytki w łazience, o zgrozo, były ułożone do samego sufitu. Postanowiłam ją rozjaśnić. Nie chciałam jednocześnie definitywnie pożegnać się ze swoim marzeniem, dlatego póki co, zostawiłam jedną ścianę niebieską. Zobaczymy jak moja koncepcja się zgra z resztą wyposażenia łazienki. Czemu nie pomalowałam wszystkich ścian na biało? Bo chciałam uniknąć efektu „białego pudełka”. Sporo widziałam już takich realizacji  i moje zamiłowanie...

    Czytaj więcej

    Artykuł PROJEKT ŁAZIENKA #3: malowanie glazury pochodzi z serwisu conchitahome.pl.


    0 0

    Coraz częściej w Waszych mailach do mnie pojawia się pytanie: Jak po roku wygląda moja odnowiona kuchnia? Postanowiłam napisać dla Was post podsumowujący metamorfozę po roku. Cały bilans zysków i strat, abyście, jeśli nie wierzycie w sens takiej metamorfozy, uwierzyli. Najczęściej pytacie mnie: Czy opłaca się malować szafki MDF? Jak wyglądają takie malowane szafki kuchenne i glazura po roku użytkowania? Czy nadal jestem zadowolona z metamorfozy? Czas odsłonić wszystkie karty i opowiedzieć o tym, jak naprawdę korzysta się z pomalowanej kuchni. Pokazałam Wam pięknie zrealizowaną metamorfozę. Pani domu, w mojej osobie, w czerwonym fartuszku z uśmiechem nr 5 na twarzy, wspina się na paluszkach, aby wyciągnąć coś z półki. Pięknie. Idylla. A potem przychodzi rzeczywistość i na scenę wkraczają oni: pogromcy smoków i małe księżniczki, transformersy i kucyki pony, czyli moje urwisy we własnej osobie. Są bezlitośni dla mebli, podłogi, glazury. Zamiast śmiechu słychać mój poirytowany głos: – Czy moglibyście nie walić stołkiem w szafki, bo je niszczycie? Jak wyglądają moje malowane szafki kuchenne i glazura po roku? Zastanawiacie się jak wygląda moja kuchnia po roku? Czy jest czego żałować? Zobaczcie sami: Pomimo usilnych starań dwóch dewastatorów, czy jak wolicie, określenie bardziej poprawne politycznie: małych odkrywców, wygląda to całkiem nieźle. Jest oczywiście kilka zadrapań, które można dostrzec, gdy naprawdę przyjrzymy się z bliska. Jak kafelki reagują na sok z buraków, zupę pomidorową tłuszcz i opary z gotowania? O dziwo, to nie dzieci są sprawcami największej szkody wyrządzonej w kuchni – a ja sama. Akurat tak się złożyło, że wyjechałam na kilkudniową konferencję (a może to było zeszłoroczne Salone del mobile), wracam a moje nowe śliczne kafelki są zachlapane czerwonym barszczem. Mój mąż podczas mojej nieobecności wspaniale zajmował się dzieciakami i postanowił ugotować im zupę. Pochwał w mojej strony nie było końca, mimo, że mój wzrok cały czas skręcał na te nieszczęsne kafelki. Sama do końca nie ufałam możliwościom farby V33. Tzn. Świetnie...

    Czytaj więcej

    Artykuł Jak wyglądają malowane szafki kuchenne i glazura po roku użytkowania? pochodzi z serwisu conchitahome.pl.


    0 0

    Jak spędzacie majówkę? Dla Nas majówka to czas szczególny. Pięć lat temu na świat przyszła moja kruszynka. A maj był wtedy wyjątkowo upalny. Trzydzieści stopni, żar leje się z nieba a mi przyszło rodzić. Nic więc dziwnego, że jak co roku, staram się dla niej zrobić jakiś prezent DIY. W tym roku zabrałam się za budowę piaskownicy. Nie takiej prostej piaskownicy, ale z przykryciem i ławeczkami. Później się okazało, że można kupić podobną na wielu serwisach aukcyjnych, ale oczywiście my postanowiliśmy zrobić ją samodzielnie. Pojawia się tylko pytanie, czy taka piaskownica zrobiona samodzielnie jest opłacalna? W dzisiejszym wpisie przeczytacie: ile kosztuje materiał, co trzeba kupić i jak zrobić piaskownicę DIY. Jak zrobić piaskownicę DIY? No to zaczynamy! 4 deski o wymiarach 270x10x2 cm dzielimy na pół i skręcamy w kształt kwadratu za pomocą wkrętów do drewna długości 45mm i średnicy 3,5mm. W ten sam sposób skręcamy drugą obręcz a następnie za pomocą metalowych kątowników (można użyć innego sposobu łączenia) i wkrętów uniwersalnych (długość 20 mm, żeby nie przebić się na wylot przez deskę) łączymy je ze sobą w kątach. Podstawa piaskownicy gotowa. Wewnątrz piaskownicy za pomocą zszywacza mocujemy grubą folię, która zapobiegnie wysypywaniu się piasku i zabezpieczy teren. Po obu stronach piaskownicy przymocowujemy po dwie deski i łączymy je z obręczą piaskownicy. Ja zastosowałam wkręty do drewna 35mm i zamocowałam pierwszą deskę do tylnej ściany i po bokach. Drugą deskę ławeczki zamocowałam po bokach bezpośrednio przy pierwszej desce. Po drugiej stronie robimy to samo i już mamy podstawy naszych ławeczek. Kolejne dwie deski łączymy za pomocą kawałka deseczki odciętej od kupionych dodatkowo sztachetek (wkręty 35 mm) a następnie przymocowujemy je za pomocą zawiasu do zamontowanych na stałe dwóch pozostałych desek. Oczywiście powtarzamy to na drugiej stronie. Najwygodniej umieścić zawiasy blisko krawędzi bocznych, jak na zdjęciu poniżej. Po złożeniu już mamy ławeczkę, ale brakuje wygody i nadal...

    Czytaj więcej

    Artykuł DIY: Piaskownica z ławeczkami pochodzi z serwisu conchitahome.pl.


    0 0
  • 05/07/17--21:55: KURS FOTOGRAFII WNĘTRZ
  • Niedawno opisałam Wam moje spostrzeżenia na temat pracy blogera – 8 obliczy blogera wnętrzarskiego. Wspominałam Wam, że jednym z zawodów, jaki wykonuję jest praca fotografa. Ponieważ moje zdjęcia wciąż robione są amatorsko i wiele muszę się jeszcze nauczyć, to w dziedzinie fotografii mam najwięcej rezerw i rozwijam się chyba najmocniej. Naturalną rzeczą było, że pod koniec zeszłego roku zapisałam się na Kurs Fotografii wnętrz realizowany przez Educoncept. To było naprawdę świetne doświadczenie i mimo, że kurs mógłby trwać dla mnie znaczniej dłużej (jak zresztą każdy kurs Educonceptu), to w ciągu tych dwóch niesamowitych dni udało mi się nauczyć bardzo wiele. Kurs prowadził świetny fotograf: Michał Przeździk-Buczkowski. Nie dość, że świetny artysta, to profesjonalista w każdym calu. Ogromnie mi inspiruje swoją postawą. Ponieważ to nie było moje pierwsze spotkanie z fotografią i nie pierwsze szkolenie w jakim uczestniczyłam, to od razu pomyślałam: Od tego faceta można naprawdę wiele się dowiedzieć! A co więcej, poczułam respekt do jego osoby! Jeśli kiedykolwiek będę (a pewnie prędzej, czy później będę) planować sesję zdjęciową z udziałem innego fotografa, to chciałbym, żeby to był on. Michał prowadził kurs w taki sposób, że zarówno osoba taka jak ja, robiąca tysiące zdjęć (mówiłam Wam, że z tegorocznej podróży do Mediolanu przywiozłam 12 tys. zdjęć?), jak i taka, która rozważa dopiero kupno dobrego aparatu mogły wynieść wiele dla siebie. Dla kogo jest ten kurs? Zarówno dla osób robiących już zdjęcia i chcących się dowiedzieć, jakie błędy popełniają. Dla osób zainteresowanych fotografią wnętrz i chcących poznać jej tajniki. Dla osób początkujących, które na przykład zajmują się projektowaniem wnętrz a chciałyby nauczyć się robić profesjonalne zdjęcia swoich projektów. Dla osób chcących dowiedzieć się jak wygląda postprodukcja zdjęć, czyli nauczyć się korzystać z programów wykorzystywanych do obróbki zdjęć. Dla osób, które pracują w trybie AUTO a chciałyby przejść na tryb MANUAL i nauczyć się swobodnie...

    Czytaj więcej

    Artykuł KURS FOTOGRAFII WNĘTRZ pochodzi z serwisu conchitahome.pl.


    0 0
  • 05/06/17--00:48: Sztuka grillowania
  • Często słyszymy: Kto zrozumie kobiety? Dziś dla odmiany chciałabym zakrzyknąć kto zrozumie mężczyzn? Myślałam, że jako mężatka od prawie 10 lat mam już ten temat względnie rozpracowany. Wiem co lubi mój mąż, wiem czym się interesuje, wiem na jakie tematy lubi rozmawiać. Siatkówka, piłka nożna, ogólnie sport, samochody, filmy, nowinki techniczne, pewnie, kiedy nie słyszę piękne kobiety, lub narzekanie na żonę, to główne tematy rozmów w męskim gronie. Czyli tematy zupełnie stereotypowe. Myślałam, że nic już mnie nie zaskoczy! A jednak! W weekend majowy, kiedy zorganizowałam przyjęcie urodzinowe dla córki przeżyłam ciężki szok. Okazuje się, że jest jeszcze jeden temat, który 3 maja pochłonął bez reszty mężczyzn z mojej rodziny. Grill. Ponieważ większość moich czytelników, większość z Was, stanowią kobiety, może się okazać, że też nie miałyście o tym pojęcia. Sztuka grillowania, to dla mnie temat zupełnie nowy, w który chcę Was wprowadzić. Nie wiem jak Wam, ale mnie majówka kojarzy się zawsze z początkiem sezonu grillowego. Polacy grillują na różne sposoby, czasem jest to kiełbasa, piwo i grill jednorazowy z supermarketu a czasem wykwintne specjały przygotowane specjalnie na tę okazję oraz przyjęcie w ogrodzie. I w zasadzie nie jest ważne, gdzie grillujemy i tak najważniejsi są ludzie, których ten grill jednoczy i powoduje, że spędzają wspólnie czas, rozmawiają, śmieją się i delektują się pysznymi potrawami. Dla mnie ważne jest jeszcze co na ten ruszt wrzucimy. Potrawy Dotąd myślałam, że zrobić dobrego grilla, to przygotować smakowite potrawy. Kilkanaście lat temu mój tata przywiózł z Ukrainy przepis na karkówkę, którą marynuje się kilkanaście godzin, a najlepiej 2 dni, w majonezie i cebuli, aby skruszała. Odkąd jej spróbowałam to kiełbaski, kaszanki i udka poszły w odstawkę a opowieść o tej karkówce i tym przepisie pojawia się cyklicznie co roku w sezonie grillowym. Okazuje się jednak, że to na czym grillujemy, także ma zasadnicze znaczenie. Inaczej ta słynna karkówka...

    Czytaj więcej

    Artykuł Sztuka grillowania pochodzi z serwisu conchitahome.pl.


    0 0

    Zapraszam na kolejny etap metamorfozy łazienki. Mam nadzieję, że Was trochę zaskoczę. Taką mam przynajmniej nadzieję, patrząc na reakcję moich znajomych, którym pochwaliłam się projektem, nad którym właśnie pracuję. Niedowierzanie, szok i powątpiewanie w moją poczytalność, to najbardziej charakterystyczne reakcje. I fundamentalne pytanie: „I Tobie tak się chce?” W poprzednim wpisie pokazałam Wam jak pomalować glazurę w łazience:PROJEKT ŁAZIENKA #3 MALOWANIE GLAZURY a dziś zabrałam się za podłogę. Sygnalizowałam Wam już, że będę ją malować, ale w podczas planowania łazienki pisałam też, że marzy mi się podłoga we wzory. Po tym z jaką reakcją spotkał się wpis TRENDY:PODŁOGA WE WZORY myślę, że nie tylko mi podoba się takie rozwiązanie. Dodając jedno do drugiego pewnie już się domyślacie, że dziś tematem będzie ręcznie malowana podłoga w łazience. Zaczynamy kolejny etap przemiany łazienki. Dowiecie się jak długo maluje się taką podłogę i ile ona kosztuje. Czy było warto zainwestować głównie czas, oceńcie sami. Koniecznie mi o tym napiszcie! 1.DOKŁADNE OCZYSZCZENIE TERAKOTY Pierwszy i jeden z najważniejszych etapów metamorfozy, którego absolutnie nie można pominąć, to: dokładne wyczyszczenie podłogi przed malowaniem. W przeciwieństwie do glazury, fugi wyczyściłam nie tylko za pomocą gąbki i wody z detergentem (np. płynem do mycia naczyń), ale z użyciem proszku i szczotki. Wiadomo, podłoga brudzi się bardziej i potrzeba skuteczniejszych środków. Po wyszorowaniu fug proszkiem do czyszczenia urządzeń sanitarnych oraz kuchennych (proszek nosi zaskakującą nazwę „proszek do czyszczenia” i jest dostępny w każdym supermarkecie obok mleczka do czyszczenia) dokładnie i kilkukrotnie umyłam podłogę wodą. Poczekałam jak całkowicie wyschnie. 2. PRZYGOTOWANIE FARBY Podobnie jak w przypadku farby renowacyjnej V33 do malowania glazury, tak i farba Renowacyjna Płytki Podłogowe V33 jest dwuskładnikowa a co za tym idzie, przed każdym malowaniem trzeba ją dokładnie wymieszać. Drugi składnik, który znajduje się w małej białej saszetce, trzeba przy pierwszym użyciu wlać do większego opakowania i dokładnie wymieszać, najlepiej za...

    Czytaj więcej

    Artykuł PROJEKT ŁAZIENKA #4: RĘCZNIE MALOWANA PODŁOGA pochodzi z serwisu conchitahome.pl.


    0 0
  • 05/15/17--01:30: Stół inspirowany wiosną
  • Dziś zapraszam Was na post typowo wiosenny. Trochę majówkowy. Choć wiosna zagościła u nas w pełni, to  raczy nas ona pogodą w kratkę. Zieleń za to rozkwitła w pełni. Dziś udało mi się przynieść do domu, zmoczone od deszczu, kwitnące kwiaty z drzewa, rosnącego naprzeciw mojego domu (o ile się nie mylę wiśni różowej). Zainspirowana ich delikatnością i zapachem stworzyłam stół inspirowany wiosną. Moja wiosenna aranżacja stołu to połączenie bieli, granatu, różu i mięty z niewielkimi akcentami marynistycznymi. A Wam, z czym kojarzy się wiosna? Lekko, świeżo i smacznie Mi wiosna kojarzy się z lekkością oraz dostępem do świeżych owoców i warzyw, na które po zimie mam szczególną ochotę. Czasy, kiedy owoce i warzywa pojawiały się u nas sezonowo dawno minęły i pomidory w sklepach możemy kupić cały rok, ale ze smakiem prawdziwych pomidorów czasem nie mają wiele wspólnego. Pierwsze polskie pomidory (te z upraw szklarniowych)pojawiają się w sklepach w połowie kwietnia. Nie wiem dlaczego, mogłabym jeść teraz pomidory na okrągło. Stęskniłam się za ich smakiem. Jako przekąska chrupiąca bruschetta zasmakowała mi szczególnie. To się nazywa efekt Mediolanu, czyli zawsze po kwietniowym Salone del Mobile, przez najbliższe miesiące eksperymentuję z kuchnią włoską. Maj to też piękne, majestatyczne szparagi. Cieszmy się nimi, bo tak szybko odchodzą. Przepyszne sałatki ze szparagami czy makaron ze szparagami i z jajkiem sadzonym próbowałam podczas warsztatów w 2015 roku. Najpiękniejsze połączenia kolorystyczne Mój kwitnący stół wiosenny jest utrzymany w zgodzie z najnowszymi trendami w porcelanie Podpatrzonymi we Frankfurcie, stąd nie zabrakło na nim małych akcentów marynistycznych. Gdy zobaczyłam granatowe podkładki wykończone złotem oraz od razu skojarzyły mis się z eleganckim stołem nawiązującym do stylu marine, dlatego dobrałam do nich proste lniane serwetki i jako akcent DIY zamiast obrączek na serwetki użyłam sznurka zawiązanego w węzeł. Oczywiście podstawą aranżacji jest biały obrus z granatową pasmanterią (obwódką), która pasuje do granatowych podkładek. Całość pomimo...

    Czytaj więcej

    Artykuł Stół inspirowany wiosną pochodzi z serwisu conchitahome.pl.


    0 0

    Dziś moi drodzy zamiast garści moich marzeń, mam dla Was trochę informacji praktycznych. Fakt, dotyczą one okolic Warszawy, ale z powodzeniem ten model badania możecie przełożyć na każdy obszar poszukiwań Waszej wymarzonej nieruchomości. Okolice Warszawy i sama Warszawa są bardzo drogie, jeśli chodzi o nieruchomości. Jeśli nie ma się „portfela wypchanego dolarami”, to naprawdę trzeba się naszukać, aby znaleźć coś w sensownej cenie. Dlatego dziś, powiem trochę o tym, jak przedstawiają się ceny działek w okolicach Warszawy, ale także co wpływa na ich cenę. Jest to coś, co powinnam zrobić, zanim zaczęłam szukać starych nieruchomości a nigdy nie miałam na to czasu. Pewną wiedzę o cenach działek i czynnikach na nie wpływających zdobyłam w trakcie poszukiwania nieruchomości. Świadomość cen gruntów w okolicy jest niezwykle ważna w momencie kiedy: wybieramy obszar poszukiwań naszej nieruchomości albo właśnie znaleźliśmy dom i chcemy się przekonać, czy zaproponowana przez sprzedającego cena nie jest zbyt wysoka. Wydawać by się mogło, że ceny gruntów interesują tylko tych, którzy zamierzają budować dom. Nic bardziej mylnego. Wiedząc, jakie są ceny gruntów łatwiej nam wycenić koszt nieruchomości. Kiedyś byłam w domu, w którym wyceniona była sam ziemia – 1289 metrów i 200 metrowy dom mogliśmy kupić za 290tys zł.Oczywiście, aby go wyremontować potrzebowalibyśmy ogromnych nakładów pracy i pieniędzy a sama działka lokalizacyjnie nie wyglądała zbyt dobrze. Poszukuję starego domu od kilku miesięcy. Podczas tego czasu widziałam nieruchomości w różnym stanie technicznym. Niektóre z nich nie miały w sobie nic wartościowego oprócz murów a inne były tak wyremontowane, że trudno rozpoznać w nich choć jeden stary element. Wydaje mi się, że widzieliśmy ich bardzo dużo. Według zasady Roberta Kiyosakiego 100:10:3:1, aby kupić dom lub mieszkanie trzeba przejrzeć (w internecie) przynajmniej 100 ofert, odwiedzić 10 domów i negocjować zakup przynajmniej 3 a kupić jeden. Ta zasada tyczy się wszystkich nieruchomości, ale ze starymi jest zdecydowanie trudniej. My odwiedziliśmy więcej niż 20 nieruchomości. Podobały nam się przynajmniej 4....

    Czytaj więcej

    Artykuł NEVER ENDING STORY: Ceny działek w okolicach Warszawy pochodzi z serwisu conchitahome.pl.


    0 0

    Witajcie w tegorocznej edycji AKCJI BALKON. Nie zapomniałam o niej w tym roku, o nie! Start się trochę przedłużył ze względu na pogodę za oknem na początku maja. Zaraz po majówce planowałam zrobić odświeżenie balkonu, ale zaskoczył mnie grad i skończyło się na ratowaniu moich kwiatków! No, tego się nie spodziewałam. W marcu, kwietniu jeszcze tak, ale w maju? Z racji tych anomalii pogodowych odłożyłam mój strat sezonu balkonowego. Oczywiście potem pogoda wynagrodziła z nawiązką kiepski początek miesiąca i było naprawdę przepięknie. W ten weekend wreszcie kupiłam odpowiednie środki do remontu balkonu (w zeszłym roku radziłam sobie tak-klik) i biorę się do pracy. Na efekty musicie jeszcze chwilkę poczekać a ja póki co zgłębiam temat, który mnie ostatnio bardzo zainteresował: loggie. Chodzi o nietypową przestrzeń i odpowiedź na pytanie: Jak zaaranżować loggię? Zadaję to pytanie nie przypadkowo, bo w ciągu ostatnich kilku miesięcy zaangażowałam się w pomoc w aranżacji pewnego malutkiego mieszkania. Niedługo będziecie mogli oglądać na blogu cały cykl postów poświęconych tematyce małych przestrzeni. Jedną z nich jest właśnie loggia. (Długa – 260cm i wąska – 80cm). Od jakiegoś czasu zastanawiam się: jak wykorzystać tę przestrzeń? Przyznam się Wam szczerze, że nie jestem fanką loggi. Zdecydowanie bardziej wolę piękne kwieciste balkony. Postanowiłam poszukać inspiracji i przekonać się jak inni poradzili sobie z tematem aranżacji loggi. Loggia w mieszkaniu, to taki zabudowany taras, balkon. Niby balkon, ale za szkłem. Loggia kojarzy mi się w budownictwem PRLu i zawsze zastanawiałam się nad jej sensem. Bo czemu służy zabudowywanie przestrzeni, która ma służyć wypoczynkowi? Bardzo dużo inspiracji znalazłam na stronach rosyjskich, bo Rosjanie na ogromnych miejskich blokowiskach, preferują właśnie loggie. Będąc kiedyś w Kijowie, również podziwiałam balkony za szkłem. Drugie skojarzenie z loggią, to realizacje z pierwszej edycji „Bitwy o dom”. Jednym z zadań dla uczestników programu było urządzanie zamkniętych balkonów, a loggia kojarzy mi się właśnie...

    Czytaj więcej

    Artykuł AKCJA BALKON: Jak zaaranżować loggię? pochodzi z serwisu conchitahome.pl.